Jedność ponad granicami

Oglądałem ostatnio po raz wtóry ekranizację Ogniem i mieczem – klasyka polskiego kina i zarazem kapitalna wizualizacja powieści Sienkiewicza. Śmietanka ówczesnych polskich scen teatralnych i planów filmowych to tylko jeden z aspektów przemawiających za poznaniem tej superprodukcji, bowiem niesamowicie mocną jej stroną jest dbałość o detale w kompozycji strojów, rekwizytów i scenografii. Wszystko to skąpane w monumentalnej muzyce Krzesimira Dębskiego, która pozwala odczuć fizycznie powagę prezentowanych wydarzeń.

Dzisiaj jednak nie o tym…

Od omawianego seansu nurtuje mnie pewna myśl – co my, Słowianie mamy takiego, że od wielu setek lat niemiłosiernie się ze sobą tłuczemy? Życie w tym samym regionie świata w końcu zmusiło nas do prowadzenia podobnego stylu życia, a rozprzestrzenienie chrześcijaństwa spowodowało rozkwit wspólnych nurtów kulturowych i prądów światopoglądowych. Od wieków żyliśmy, mówiliśmy, ubieraliśmy i modliliśmy się podobnie. Nie tak samo – to oczywiste, ale nasze światy w istocie były od zawsze bratnie.

A mimo to historia nie była dla nas łaskawa, a narastające spory i podziały tylko coraz bardziej pogłębiały ten mentalny rozłam na „nas” i „ich”. Jedni czuli się przez drugich uciskani, potem tamci doznawali od tych pierwszych krzywd i tak dzieje zataczały wielokrotnie koło, nie dając za bardzo nadziei na wyjście z impasu.

Krzywdy, a zwłaszcza pamięć o nich to zdaje się największa nasza słowiańska bolączka, ponieważ z upodobaniem w każdej spornej sprawie lubimy rozdrapywać niedoleczone rany, ale nie tylko… Coraz częściej obserwuje się przedstawicieli młodego pokolenia, które nawet nie mogło zobaczyć wydarzeń, a które z umiłowaniem przywołuje. Brak granic w byciu pamiętliwymi chyba przyswoiliśmy w stopniu mistrzowskim, ponieważ bez skrupułów wytaczamy najcięższe działa obelg, nawet jeżeli stawką jest międzynarodowa pomoc i współpraca.

Tu nie chodzi tylko o Polaków, którzy z zadziwiającą zwinnością i bezdusznością operują argumentami wyjętymi z zamierzchłej przeszłości, aby naszczuć rodaków na potrzebujących wsparcia Ukraińców. To są akty godne potępienia, ponieważ godzą w jedność, której nie tylko nasze narody potrzebują, ale i cała Europa. Wichrzycielom mówię tutaj stanowcze NIE!

Mam tutaj także na myśli sam barbarzyński atak Rosji na Ukrainę, który nigdy nie powinien mieć miejsca. To nic innego jak postawienie przeciw sobie ludzi, których przecież o wiele więcej łączy niż dzieli. Putin doprowadzając do tej bratobójczej walki, wykazał się wyjątkową głupotą, ponieważ jego argumentacja wykazuje ograniczoność pojmowania słowiańskiej jedności.

Jego „wielkie” marzenia o zbudowaniu potężnego Ruskiego państwa, w którym panować będzie jedność języka, religii i kultury to w istocie przejaw mentalnej ślepoty na słowiańskość, która była tu zawsze, a która jest ponad terytorialnymi podziałami i politycznymi strefami wpływów. Zero-jedynkowe rozumienie naszego wspólnego pochodzenia to tak naprawdę sprowadzenie tej kwestii do wyłącznie jednego wymiaru.

To jasne, że nasze narody są bardzo terytorialne i z uporem do ostatniej kropli krwi są gotowe bronić danych im ziem, ale napadanie na braci i rugowanie z ich państwa suwerenności i narodowości to akt barbarzyński i pozbawiony moralności. Nasza wspólna religia, na której budowały się słowiańskie społeczeństwa, jasno mówi o tym, że wojna jest zła i należy unikać jej wszelkimi możliwymi sposobami. Użycie broni jest możliwe TYLKO w celu obrony życia i wolności.

Na tym polu nasze narody nie są bez winy, bowiem mniejsze i większe podboje miały swoje mroczne miejsce w historii. Sztuka polega jednak na tym, żeby umieć wyciągać wnioski z tych niechlubnych doświadczeń i stawać na straży życia i wolności, bo tak nakazuje nasz honor.

Putin najwyraźniej nie odrobił lekcji, bądź też nie chce pewnych spraw przyjąć i zrozumieć, ponieważ zaślepiony jest widmem totalitaryzmu, w którym się wychował, wzrósł, dojrzał i który sobie upodobał jako jedyną słuszną formę sprawowania władzy. On i jego generałowie oraz wpływowi i zamożni doradcy to w istocie wąska grupa ignorantów, za których skrajnie nieprzemyślane decyzje płacą teraz tysiące niewinnych ludzi.

To żywy dowód na to, jak zgubny jest wpływ wielkiej władzy i ogromnych bogactw, dający tylko upadek ludzkiej moralności. Czy Rosja się opamięta i podniesie z wpływów garstki nienawistnych decydentów? Czy Ukraina wreszcie będzie mogła znowu cieszyć się spokojem i kontynuować swoją drogę do Zachodu? I czy wreszcie my, Polacy przestaniemy się poddawać manipulacjom radykałów, wytykagacych błędy pokoleń, których dawno już nie ma?

Ja tą szansę na jedność widzę. I jest to jedność ponad granicami państw i struktur, a którą powinniśmy pokojowo pielęgnować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s