Dredd (2012) – dobre kino akcji w klimatach sci-fi

dredd_title

Odświeżając filmy z przeszłości, pozostaję nadal w klimatach science-fiction i wartkiej akcji. Proste, aczkolwiek satysfakcjonujące męskie kino to miły przerywnik w analizie twórczości o bardziej wymagającej tematyce.

Dziś zabieram Was do roku 2012, kiedy swoją premierę miała odmłodzona kinowa adaptacja komiksów o bezkompromisowym stróżu prawa. Zapraszam do rozwinięcia.

Niedawno omawiałem pierwszą próbę ekranizacji Dooma, która moim zdaniem, pomimo niskich not w internecie, jest po prostu niezła. Wspominałem tam pokrótce o Karlu Urbanie, który bardzo dobrze wpisał się bad-ass’ową rolę, przyćmiewając nieco Dwayne’a Johnsona, który najprawdopodobniej miał być najjaśniejszą gwiazdą produkcji, a dodał trochę zbędnego kiczu.

Dzisiaj chciałbym dokonać krótkiej analizy nowszego filmu akcji, w którym to Urban gra już główną rolę i robi to… Hmmm. Co tu dużo mówić? Fenomenalnie!

dredd1

O czym jest Dredd?

Świat przedstawiony w komiksach i filmach to Ameryka Północna z odległej przyszłości, strawiona nuklearnym konfliktem, który wyniszczył i skaził znaczną część terytorium kraju, przez co nie nadaje się do życia. Ludzie skupili się w ogromnym mieście, zajmującym znane nam obecnie wschodnie stany USA. Mega-City One to olbrzymia metropolia, którą zamieszkuje 800 milionów osób różnych nacji i pochodzenia. Wielokilometrowy obszar to w istocie gęsto zabudowane miasto, którego gabaryty najlepiej obrazuje poniższa fandomowa mapa:

dredd_map

Mega-City One od skażonych terenów odgrodzone jest wysokim murem ochronnym, który za zadanie ma zapobiegać przedostawaniu się radiacji, z wątpliwym jednak skutkiem – jak się okazuje. Ludzie żyjący na obrzeżach muszą borykać się z różnymi skutkami promieniowania, a gęsto zaludnione centrum natomiast sprzyja szerzeniu się przestępczości.

Deprawacji tak ogromnej społeczności ma zapobiegać specjalnie przystosowane do tego ramię sprawiedliwości, którego mechanizmy działania uległy znacznemu skróceniu, umożliwiając efektywną walkę z kryminalistami. W świecie narażonym na skutki różnych form przestępczości niemal na każdym kroku, potrzebny jest system, który będzie w stanie sprawnie powstrzymać, osądzić i ukarać zło.

dredd4

I tak powstali sędziowie, pełniący jednocześnie rolę policji, prokuratorów, sędziów i katów. Szybka interwencja, powstrzymanie zagrożenia, ocena sytuacji, wydanie wyroku w myśl obowiązującego prawa i jego niezwłoczna egzekucja – mają być czynnikiem odstraszającym, działającym na świadomość przestępców, że system sprawiedliwości czuwa oraz działa szybko i sprawnie, gdy zajdzie taka potrzeba.

„Mega-City One to maszynka do mięsa. Z jednej strony wchodzą ludzie, a z drugiej wychodzi mielonka. A sędziowie kręcą korbą…” – sędzia Lex

W uchwyceniu klimatu pomoże zwiastun:

Bezwzględny i nieugięty stróż prawa – sędzia Dredd

W mieście owładniętym przestępczością, gdzie naruszeń prawa jest aż tyle, że sędziowie są w stanie zareagować tylko na 6% z nich, nic dziwnego, że w szeregach stróżów  mogą powstać wyłomy. Sędziowie to tylko ludzie, a w obliczu wszechobecnego zepsucia niestety nie brakuje i tych skorumpowanych.

Ale jest Dredd!

CREATOR: gd-jpeg v1.0 (using IJG JPEG v62), quality = 70

Sędzia Dredd to uosobienie prawa, który nie uznaje kompromisów i nie akceptuje jakichkolwiek odstępstw od reguł. Bezwzględność i bezkompromisowość w podejmowanych działaniach uczyniły z niego legendę, której boją się kryminaliści, a na którą inni stróże prawa spoglądają z uznaniem.

Główny bohater filmu to niezawodny automat do wymierzania sprawiedliwości i w kontekście takiej właśnie roli, wspomniany wcześniej Karl Urban sprawdza się świetnie. Jego swego rodzaju bezemocjonalność jest niewątpliwą zaletą, a maska małomównego twardziela idealnie wpisuje się w koncept surowego, lecz sprawiedliwego stróża.

Krótkie, aczkolwiek bardzo wymowne i mięsiste teksty dodają całości smaczku, który podkręca atmosferę i momentami bawi, ale w pozytywnym sensie – nie psuje to klimatu filmu.

Prosta misja szkoleniowa zamienia się w piekło

Tytułowy sędzia dostaje pod swoje skrzydła rekrutkę – Cassandrę Anderson (Olivia Thirlby), która pomimo miernych wyników na egzaminach wstępnych, wykazuje parapsychiczne zdolności, będące wynikiem jej mutacji w bliskim sąsiedztwie skażonych terenów, a które nieoficjalnie są wartościowe w oczach Rady.

Cel jest prosty – rzucić nowicjuszkę w wir pracy i ocenić jej przydatność do służby. Nie ma miejsca na błędy.

dredd2

Niestety po przybyciu na miejsce pierwszej interwencji w ogromnym osiedlu, dwójka sędziów odkrywa zwłoki trzech mężczyzn, którzy według zeznań świadków, padli ofiarą potężnego gangu. Kilometrowej wysokości mega-blok o nazwie Brzoskwiniowy Gaj, jak się okazuje jest we władaniu przestępczyni o pseudonimie Ma-Ma (Lena Headey). Kobieta znana jest z okrucieństwa i równie bezkompromisowego, jak Dredd, rozprawiania się z przeciwnikami.

dredd5

Blok szybko zostaje zamknięty przez gangsterów, uniemożliwiając wezwanie przez sędziów posiłków, a na nich samych zostaje wydany wyrok śmierci. W trakcie krwawych potyczek z gangsterami, Dredd dowiaduje się, że grupa Ma-My jest odpowiedzialna za produkcję i dystrybucję nowego narkotyku – slow-mo. Specyfik powoduje zmianę odczucia płynącego czasu, przez co zażywający mają wrażenie spowolnienia otaczającego świata do 1%. Sędziowie podejmują decyzję – trzeba aresztować lub unieszkodliwić głowę gangu i całą jej armię.

To co widać i słychać, czyli oprawa w filmie Dredd

Nie ma się tutaj specjalnie nad czym rozwodzić – Dredd to świetnie zrobiony pod względem audiowizualnym film. Mądrze zaplanowane kadry, dobrze zrealizowane oświetlenie i wykorzystanie kolorów są ucztą dla oka. Montaż skupiony na emocjach bohaterów świetnie buduje atmosferę.

dredd6

W każdym ujęciu czuć ciężar przytłaczającego sędziów brudnego, zdeprawowanego i okrutnego świata, który stara się zgnieść swoje ofiary. Szare, obskurne korytarze, migające neony – to klimat zepsutej przyszłości, w której ludzkość próbuje się odnaleźć, a wszechobecna przestępczość wywołuje u zwykłych ludzi bezsilność i poddanie. Masy musiały nauczyć się żyć w mieście, w którym na każdym kroku może czekać je śmierć.

Całości wtóruje nieprzyjemna, agresywna, elektroniczna muzyka, która potęguje u widzów niepokój, a w scenach walki podkręca dynamikę. A tych nie brakuje…

Daję solidne 8,5/10

Dredd z 2012 roku pod żadnym względem mnie nie zawiódł. Bardzo dobra obsada, świetne kadry, bardzo dopracowane plany oraz klimatyczna ścieżka dźwiękowa, stanowią tutaj mocną bazę techniczną, która w połączeniu ze świetnym uniwersum, daje konkretną produkcję.

Polecam zarówno miłośnikom sci-fi jak i koneserom klasycznego kina akcji, ponieważ Dredd stanowi  wyjątkowo strawny mix. Dla osób nieprzekonanych do fantastyki z przyszłości, może być to także łagodny próg wejścia w ten gatunek, ponieważ klimatowi bliżej do znanych nam współcześnie realiów, niż „laserowych” Gwiezdnych Wojen.

Jeżeli dobrnąłeś do końca tego przydługiego wpisu to mam dla Ciebie małą nagrodę 😉

dredd7

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s