Kinowy Doom z 2005 roku – czy naprawdę był aż tak zły?

doom2005_title

W związku ze zbliżającą się premierą gry Doom: Eternal postanowiłem odświeżyć pierwszą kinową adaptację tego wirtualnego świata z gier na ekrany kinowe. Średnia ocen w serwisie filmweb.pl oscyluje w okolicach 5,5/10, co może wskazywać, iż ta produkcja z 2005 roku musi być dość kiepska…

Postaram się jednak przeanalizować co filmowemu Doomowi nie wyszło, a co o dziwo okazało się być zaskakująco dobre. Zapraszam do rozwinięcia.

Wiele osób zapewne może być zdziwionych faktem, iż ktokolwiek jeszcze wraca do tego leciwego i umówmy się, niebyt lotnego filmu, który w momencie premiery spotkał się ze sporą falą krytyki – zwłaszcza ze strony fanów dwóch oryginalnych Doomów.

Nie bez przyczyny zaznaczyłem ten ostatni detal, ponieważ to właśnie on zdaje się być przyczyną rozłamu.

Doom 1 i 2, czyli kolebka serii

W 1993 roku wydana została pierwsza część gier z uniwersum Doom, która stanowiła wzmocnienie dla wydanego wcześniej Wolfensteina 3D, czyli ojca wszystkich gier z gatunku FPS – First Person Shooter. Bazująca na sprite’ach, a nie prawdziwie trójwymiarowej grafice gra doczekała się kontynuacji, czyli Doom 2.

Obie te gry wizualnie różniły się od siebie niewiele i bazowały na bardzo szybkiej rozgrywce, której tempo wymuszone było hordami atakujących gracza potworów. W skrócie – ruch to podstawa przetrwania.

doom2

Doom 3, czyli odejście w kierunku horroru

Przełom w serii nastąpił w roku 2004, kiedy to studio odpowiedzialne za stworzenie marki wydało trzecią odsłonę Dooma. Zmieniono całkowicie koncepcję rozgrywki, która znacznie zwolniła, a przepastne i pełne demonów areny zastąpiono ciasnymi, klaustrofobicznymi wręcz, jednak mrocznymi korytarzami. Doom 3 w istocie nie był już energetyczną i luźną strzelanką do odstresowania, jednak rasowym horrorem w klimatach science-fiction.

doom3

Jak można się domyślać, taki zabieg nie mógł spodobać się każdemu, bowiem seria z wypracowanym już mechanizmem i estetyką miała sporą rzeszę fanów, którzy nie chcieli aż tak radykalnej zmiany.

Doom, czyli mroczny film z gatunku survival horror

W 2005 roku swoją premierę miał omawiany w tym artykule film Andrzeja Bartkowiaka (tak, to Polak), który czerpał garściami właśnie z trzeciej odsłony gier Doom. W istocie był to mroczny horror osadzony w klimatach science-fiction i przypuszczam, że właśnie to jest największą kością niezgody wśród jego odbiorców.

Ale po kolei… Najpierw oficjalny zwiastun filmu.

Fabuła w skrócie opiera się o szybkie podróże między Ziemią a Marsem przy pomocy tajemniczego portalu. Tenże zostaje wykorzystany przez ludzi do prowadzenia prac badawczych na powierzchni Czerwonej Planety, a fikcyjna korporacja Union Aerospace Corporation wysyła tam swój personel naukowy do badań archeologicznych. Ochronę zapewnić mają kosmiczni Marines, czyli wyszkoleni komandosi wyposażeni w najnowocześniejszy sprzęt bojowy.

W trakcie prac zespół badawczy natrafia na szczątki dawnych mieszkańców Marsa, którzy w znacznym stopniu podobni są do ludzi. Równolegle uwolnione zostają tajemnicze bestie, które dziesiątkują personel placówki naukowej. Z Ziemi wysłany przez portal zostaje oddział żołnierzy, którzy za zadanie mają uratować naukowców, zlikwidować zagrożenie i zabezpieczyć pozyskane dane o mieszkańcach Marsa.

doom2005_3

Fabuła filmu może i nieszczególnie wyszukana i mocno inspirowana jest Doomem 3, jednak zapowiada się całkiem interesująco i może stanowić całkiem łagodny próg wejścia w ten świat dla osoby niezwiązanej z serią gier.

Co okazało się zgubą Dooma?

Fabuła i inspiracje to jedno, a oceny widzów to drugie. Co zatem poszło nie tak?

Niebagatelny wpływ na jakość produkcji miało samo doświadczenie Bartkowiaka, który pomimo udziału w wielu poważnych filmach, posiada dość ubogie portfolio jako reżyser. Ponadto jego twórczość nie zalicza się do szczególnie wybitnych i głośnych, a to za sprawą niezbyt wyrafinowanego targetu. Efektowne, aczkolwiek proste kino akcji nie może owocować wysublimowanym dziełem i obawiam się, że nasz rodzimy reżyser wpadł w taką właśnie pułapkę bez wyjścia. To moim zdaniem główna przyczyna pewnej odczuwalnej taniości i kiczowatości Dooma, która pomimo budżetu 65 milionów dolarów, dawała i daje nadal o sobie znać.

Zwolennicy prostych filmów akcji ze Stevenem Seagalem lub Jetem Li powinni być tutaj zadowoleni, ponieważ Doom bije w takie właśnie nuty. Nawet fani filmów o Riddicku znajdą tutaj coś dla siebie – ot, prosta i niewymagająca myślenia rozrywka z przyzwoitymi efektami. Nie znajdziemy tutaj świata o skomplikowanej strukturze, ani bohaterów o trudnej osobowości. Film Bartkowiaka bazuje na nieskomplikowanych schematach, które mają być łatwe w odbiorze – taki moim zdaniem powinien być Doom.

doom2005_2

Jestem natomiast świadomy, że wielu fanów gier poszło do kin z nastawieniem zobaczenia wielkiego widowiska na miarę równie głośnego tytułu. Doznali jednak rozczarowania, otrzymując film z gatunku, który w 2005 roku był już przesycony tanią akcją. Gdzieś może zabrakło efektów specjalnych, których oczekiwać zwolennicy jedynki i dwójki, jednak jak już wspomniałem – filmowy Doom nawiązuje do trójki, która jest bardziej ciemna, stonowana i stara się sprawiać wrażenie dojrzalszej.

Doom to mieszanka Obcego i Resident Evil

Zarówno stylistycznie jak i tematycznie filmowego Dooma można umieścić gdzieś pomiędzy kultowym Obcym, z którego niewątpliwie czerpano inspiracje przy tworzeniu planów i budowaniu nastroju, a Residentem – odbicie w kierunku zaraźliwej choroby deformującej nieszczęśników i pozbawiającej ich ludzkiego myślenia i zachowań.

Znawcy serii gier słusznie zauważą, że ich tematyka oscyluje gdzieś blisko obranego w filmie kierunku, jednak… Przyznacie, że piekielne demony z jednej, a zaraźliwa choroba z drugiej strony mogą być konfundujące i zdają się być bytami nieprzystającymi, nawet w klimacie science-fiction. Ja niestety nie odnajduję w sobie wystarczającej znajomości tematu, aby logicznie powiązać jedną i drugą koncepcję Dooma w spójną całość.

CREATOR: gd-jpeg v1.0 (using IJG JPEG v62), quality = 90

Jakościowo Doom to właśnie taki Pitch Black, który w gruncie jest filmem interesującym i niezłym w swojej niszy, jednak na tyle niewymagającym i nieprzywiązującym uwagi do detali, że z czasem może wyparować z pamięci i po latach wymaga ponownego seansu, aby w ogóle przypomnieć sobie „o co tu chodzi”.

A co się udało?

Bez wątpienia dużym sukcesem produkcji jest sama obsada, która została bardzo dobrze dobrana do wymyślonych na potrzeby scenariusza bohaterów. Mamy tutaj ikonicznie wysportowanego dowódcę oddziału, który ponad wszystko na pierwszym planie stawia cel misji i wojskowy kodeks – ksywka „Sierżant” wielce wymowna (Dwayne „The Rock” Johnson) – lecz po czasie pokazuje swoje mroczne oblicze. Jest John „Reaper” Grimm – żołnierz z trudną przeszłością, o której poprzez intensywną i niebezpieczną służbę próbuje zapomnieć (Karl Urban), co uniemożliwia mu jego bliźniacza siostra Samantha Grimm – archeolog prowadząca badania na Marsie (Rosamund Pike). W obsadzie przewijają się też inni, mniej lub bardziej rozpoznawalni z drugoplanowych ról aktorzy, którzy dopełniają zespół walczący o przetrwanie.

doom2005_4

Osobiście jestem bardzo zadowolony, że tą falę agresywnego piechociarskiego testosteronu zrównoważono tak subtelną i delikatną rolą Rosamund, która w kluczowych momentach studzi napięcie, dzięki czemu nie dostajemy kolejnego kiczowatego filmu w stylu „z Seagalem  The Rockiem w roli głównej”. Uważam równie, że przytłumiony i małomówny Urban również poprawia wizerunek produkcji, ponieważ Doom Slayer, którego znamy z gier, jest bardzo podobny.

Ścieżka dźwiękowa

Trudno tutaj zbyt wiele napisać o muzyce, która towarzyszy widzom podczas seansu, ponieważ ta zdaje się być nieśmiała i przez większość czasu ogranicza się do przytłumionych, cichych, elektronicznych, ambientowych brzmień. W kluczowych momentach buduje niepokój, jednak gdy akcja nabiera tempa i fani gier oczekiwaliby energetycznego wejścia, to zostajemy rozczarowani ubogimi w brzmienie perkusyjnymi wstawkami, którym wtóruje dość irytująca linia syntezatora. Cóż, można powiedzieć, że taka była wtedy moda, jednak bez wątpienia świadczy to o tym jak bardzo muzyka z filmowego Dooma się zestarzała.

Coś dla tych, którzy się znają

Fani gier z cyklu Doom nie zostali jednak pozostawieni zupełnie na lodzie, ponieważ twórcy nie zapomnieli o tym jaka jest prawdziwa geneza ich produkcji – gra FPS.

Otrzymujemy zatem jedną, ale za to całkiem niezłą scenę zrealizowaną z perspektywy pierwszej osoby. Warto zobaczyć ją całą:

Takie zabiegi reżyserskie niestety nie znalazły szerokiego odzewu w kinematografii, zatem można pod tym względem odnaleźć w filmowym Doomie pierwiastek unikatowości. Duży plus za ukłon w kierunku fanów gier!

Edit: W filmie pojawił się także legendarny BFG9000 😉

Powrót gier do dawnego nurtu i kolejny blamaż dla filmu

W 2016 roku seria Doom doczekała się nowej odsłony, która przywróciła jej dynamiczny i odrobinę szalony charakter, odchodząc tym samym o elementów horroru. W tym świetle film z 2005 roku prezentuje się niestety dość kiepsko, ponieważ prezentuje nurt, który okazał się być ślepą uliczką w historii marki.

doom2016

W obliczu szybkiego i głośnego Doom: Eternal, kinowa adaptacja trójki pomimo zupełnie odmiennej koncepcji, którą powyżej opisałem, wygląda nędznie i ubogo. Powierzchownie oceniając, może uchodzić za wielki niewypał, co w istocie jest niesprawiedliwością.

Jak dla mnie to mocne 7/10

W żadnym wypadku nie uznaję Dooma z 2005 roku za kinowe arcydzieło, jednak uważam, iż jego lista grzechów nie jest przesadnie długa, a rzetelna ocena wymaga pewnej znajomości historii marki. W końcowym rozrachunku na kinową adaptację trójki spoglądam bardzo przychylnie, a traktując ten utwór jako dzieło zupełnie niezależne z jakąkolwiek serią, otrzymujemy całkiem strawny, prosty film akcji – w sam raz do wieczornego odmóżdżenia po męczącym dniu. Sceptykom i niedowiarkom polecam obejrzeć, ponieważ film wcale nie jest tak zły, jak wskazywałyby na to oceny 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s