Znaczenie Oscarów w filmie Joker (2019), czyli jak bardzo nie rozumiecie jego przesłania

SA_joker_title

Fenomenalny. Genialny. Dzieło sztuki. Recenzenci prześcigali się niedawno w doborze słów, chcąc jak najgłębiej przeanalizować film Todda Phillipsa. Nie byłoby w sumie w tym nic złego, gdyby… Wszyscy potrafili zrozumieć jego przesłanie.

Zainteresowanych zapraszam do rozwinięcia.

Najpierw oficjalny zwiastun, tak aby łatwiej można było uchwycić „klimat” moich rozważań:

Spotkałem się z wieloma opiniami i recenzjami Jokera w sieci i nie będę tutaj żadnej przytaczał, tak aby nikomu przypadkiem nie popsuć reputacji, ponieważ wiele osób żyje z oceniania filmów – niech tak pozostanie, nie jestem burzycielem.

Odnoszę jednak wrażenie, iż nie wszyscy byli w stanie uchwycić istotę tego filmu, przez co recenzując go, sami stali się ofiarami zjawiska, które jest w nim ukazane.

Zacznijmy jednak od czegoś prostego.

Hildur Ingveldar Guðnadóttir i jej muzyka, czyli Oscar pierwszy

Jedną ze złotych statuetek  dla filmu Joker przyznano bardzo wrażliwej i utalentowanej islandzkiej wiolonczelistce i kompozytorce, która zachwyciła już widzów swoją muzyką do serialu Czarnobyl. Hildur (wybaczcie mi, że będę posługiwał się tylko imieniem, ale nazwisko przerasta moje możliwości i nie mogę go nawet wymówić, a samo ctrl+c ctrl+v przychodzi mi jakoś opornie i wymuszenie) zaserwowała przez uszy odbiorcom potężny ładunek emocjonalny, który swoim ciężarem uświadamia o beznadziejności świata przedstawionego w filmie, ciągnąc widza powoli, acz nieubłaganie na samo dno – tam gdzie kres ludzkiej wytrzymałości.

Ilość brudnych i przygnębiających nut przesyła nam jasny sygnał – jest źle, bardzo źle. Jako całkowity laik muzyczny odnoszę wrażenie, że Hildur komponując muzykę do tego filmu, widziała przed sobą małą, słabą, acz jeszcze jasno tlącą się wysepkę, którą zalewają wysokie fale mrocznego oceanu. Nieuchronna klęska wobec wszechogarniającego zła wręcz przytłacza widza, sprawiając iż czuje on bezsilność i rezygnację, pomimo iż siedzi sobie w wygodnym fotelu sali kinowej.

Proszę, nie oceniajcie moich nieudolnych prób oddania tego co słyszę. Chcę tylko jak najprościej opisać, że słysząc muzykę Hildur, czuję to co główny bohater – Arthur. Fonetyczne uzewnętrznienie jego cierpienia to niełatwa sztuka, a laureatce Oscara się to udało.

Joaquin Raphael Phoenix i jego Arthur, czyli Oscar drugi

Drugą oscarową statuetkę dla filmu Joker otrzymał właśnie aktor odgrywający tytułową rolę. Najjaśniejszą gwiazdą całego filmu niewątpliwie jest Arthur, za którego kreację odpowiada Joaquin. To co zauważył zapewne każdy, kto zna tego aktora, to fizyczne poświęcenie, bowiem do głównej roli zrzucił aż 20 kilogramów, co miało niebagatelny wpływ nie tylko na jego aparycję w Jokerze, ale także i stan psychiki. Pod cienką warstwą skóry każda emocja była niemal obnażona, a wewnętrzny ból prawie wibrował na oczach widzów. Cielesne wyniszczenie napędzane tytoniowym nałogiem wręcz nachalnie informowały o tym, że Arthur znajduje się na równi pochyłej.

Brutalność i brud otaczającego świata zdają się wywoływać niebagatelny wpływ na stan zdrowia głównego bohatera. Gotham to miasto ogarnięte biedą, przestępczością, chorobami i wszechobecnym zaśmieceniem. Jego mieszkańcy rzec można żyją na monstrualnym wysypisku, a społeczne nastroje wzbudzają ogólną wrogość i agresję.

W tej nędznej rzeczywistości przyszło żyć Arthurowi, młodemu mężczyźnie z zaburzeniami, pomimo których jednak potrafi racjonalnie oceniać sytuację i dostrzegać bolączki otaczającego go świata.

A jest to świat okrutny i brutalny…

… i  na tym koniec prostych informacji.

Nie trzeba być krytykiem filmowym, aby móc zauważyć i nazwać zjawiska opisane w powyższych akapitach. Nie trzeba mieć także dyplomu z psychologii, aby dostrzec negatywny wpływ brutalnego otoczenia na kruchą i wątłą psychikę wrażliwego człowieka. Co zatem mogło sprawić problem w prawidłowym odbiorze Jokera?

Szufladkowanie.

Film traktuje o społecznej niesprawiedliwości, która przejawia się w tłamszeniu miejskiej biedoty przez bogate elity, niewrażliwe na cierpienia małych ludzi. Thomas Wayne, czyli ojciec późniejszego Batmana zostaje widzowi ukazany jako człowiek pełen obłudy, przejawiającej się powierzchowną pomocą ubogim, z drugiej jednak strony zamykaniem w sterylnych salonach, w otoczeniu sobie podobnych.

Pogoń za bogactwem i wpływami zdają się być głównym motorem wytworzenia społecznej przepaści i klasowości. Bogaci i dobrze wykształceni mieszkańcy są idolami mediów, które niejednokrotnie depczą godność tych mniejszych i słabszych.

Czy to na pewno tylko film?

Teraz pora zastanowić się nad tym jak realne i prawdziwe jest przedstawione w Jokerze zjawisko. Zgodzę się, że pewne aspekty mogły zostać tutaj nadmiernie uwypuklone, ale czy na pewno wszystkie? Gdzie jest granica twórczej fikcji?

Zastanówmy się teraz ilu widzów podświadomie przypisało Arthura do kategorii psychopatów. Czy na pewno jego brutalność i agresja wynikają z psychicznej choroby?

SA_joker
Kadr z filmu Joker. W roli głównej Joaquin Phoenix jako Arthur. Reż. Todd Phillips, DC Films, Warner Bros. Pictures

Empatia

Trudne słowo opisujące cechę charakteru, która obecnie niestety jest niedoceniana, ponieważ niesłusznie uchodzi za ludzką słabość. W codziennym życiu wolimy niejednokrotnie przywdziać ochronny pancerz, który ma nas obronić przed brutalnością i złem tego świata. Niestety nie jest to najlepsza droga…

Postawa obronna wyciąga z ludzi wrażliwość, przez co stajemy się obojętni na krzywdy i cierpienia innych. Może i brzmi to jak slogan, ale jest on wyjątkowo prawdziwy, choćbyśmy nie wiem jak uporczywie wypierali to ze świadomości.

O tym właśnie jest Joker…

Wiele osób oceniając film słusznie dostrzegło temat przewodni, jakim jest społeczny brak empatii w Gotham. Nie wszyscy jednak potrafią dostrzec jego analogię w otaczającym świecie, a jeszcze mniejsza grupa potrafi tak naprawdę wyjaśnić przyczynę zachowań i wyborów Arthura.

Niestety wielu widzów uznało głównego bohatera za obłąkanego mordercę, a przyczyny zabójstw, których dokonał doszukuje się w chorobie psychicznej.

I to jest właśnie brak empatii. Niewrażliwość na cierpienie.

Główne przesłanie filmu

Arthur bez wątpienia cierpiał na szereg zaburzeń, które w oczach wielu mogły uchodzić za niebezpieczne odchyły od normy. Podświadomie nie lubimy, jeżeli coś jest inne – czujemy niepewność. Zjawiska tego zapewne doświadczyli sami widzowie, jak i przedstawiono to bardzo wyraźnie w filmie.

Arthur poprzez swoją odmienność budził w innych ludziach różne, jednak zawsze niepożądane reakcje – od obojętności po agresję i przemoc.

Ludzie boją się „innych”, obawiają się ich reakcji, a gdy dochodzi do mordu – fakt ten zawsze przypisują stanowi psychicznego zdrowia oprawcy.

Celem Jokera bynajmniej nie jest dostrzeżenie choroby Arthura i współczucie mu. Moim zdaniem chodzi o głębsze przemyślenie problemu i odnalezienie analogii w codziennym życiu.

Pomimo problemów, Arthur posiada wysoką umiejętność racjonalnej oceny społecznych nastrojów w świecie, który go otacza. Dostrzega problemy, które pędzącym ludziom mogą umykać, przez co stają się jeszcze bardziej zgorzkniali i obojętni na krzywdy innych. W amoku zadeptują się wzajemnie, świadomi społecznej niesprawiedliwości, jednak bez woli do jakiejkolwiek zmiany.

Osobisty bunt prowadzi do eskalacji negatywnych nastrojów całej warstwy społecznej

Arthur w tym momencie staje się czynnikiem zapalnym, iskrą w pomieszczeniu wypełnionym wybuchowym gazem. Bezsilny i chory dokonuje okropnego czynu – zabija ludzi. Zbrodnie te szybko stają się narzędziem w rękach rozwścieczonego tłumu, który powstaje przeciw kaście wpływowych i zamożnych ludzi, rządzących Gotham.

Nie ma tu czego wybielać, bowiem morderstwo zawsze pozostanie morderstwem i jest to czyn haniebny, którym człowiek przeciwstawia się naturze. Co jednak pchnęło Arthura do przestępstwa? Choroba psychiczna? Niekontrolowany histeryczny śmiech, który tak naprawdę jest mimowolną reakcją na stres?

Moim zdaniem tak nie było.

To społeczeństwo zdeformowało Arthura i stworzyło Jokera. Wzajemna wrogość i zobojętnienie na ludzkie krzywdy wydobywają z nas najbardziej prymitywne instynkty.

Ten kto podczas seansu Jokera nie był w stanie tego zauważyć, prawdopodobnie nigdy tego nie zrozumie, ponieważ sam jest ofiarą wyzucia z empatii.

ec1

A teraz pora zakończyć to przynajmniej odrobinę pozytywnie 🙂

Świat zyskuje barwy

Warto zwrócić uwagę na grę kolorów w trakcie trwania całego filmu. Z początku, gdy opowieść utrzymywana jest w bardzo pesymistycznej i przygnębiającej konwencji, całość kolorystycznie współgra z muzyką Hildur. Dominują szarości, brązy i żółć – barwy kojarzące się nam z zepsuciem, zgnilizną i rozkładem organizmu. Choroba i wszechobecne okropieństwo wręcz wylewają się na widza z ekranu. Same stroje Arthura (nawet te komedianckie) są ponadprzeciętnie szpetne i biedne.

Co warto zauważyć – świat otaczający głównego bohatera nie ulega zmianie, cały czas jest brzydki i zepsuty, budzi smutek i rozpacz. Zmienia się natomiast sam Arthur, który pojmując obłudę, na której zbudowana jest rzeczywistość i dostrzegając wszechobecne zepsucie i zakłamanie, przybiera swój nowy wizerunek.

Nowa aparycja głównego bohatera atakuje widzów czerwienią, zielenią i fioletem, a więc kolorami paradoksalnie żywymi i radosnymi, które tak bardzo przełamują obraz Gotham, że szybko stają się symbolem rewolucji.

Wizerunek klauna zatem to nie ubiór psychicznie chorego człowieka, a symbol radykalnej zmiany w pojmowaniu życia i świata. Główny bohater przestaje podporządkowywać się schematom i przez nie zniewalać, nadaje sobie swój własny, nowy tor.

Nowy ubiór Arthura odzwierciedla jego radość z faktu, że wreszcie mógł wykrzyczeć swoje niezadowolenia i żal, co po raz pierwszy zostało wysłuchane i o dziwo spotkało się z aprobatą wielu.

Lekcja empatii

Bez względu na to czy zgadzacie się z moją opinią na temat filmu oraz spostrzeżeniami, które wysnułem w tym tekście, czy może gardzicie taką recenzją – polecam szczerze ponowny seans Jokera.

Jest to z całą pewnością kino, po które warto sięgać co jakiś czas, ponieważ może niekiedy zmieniać nasz pogląd na niektóre problemy otaczającego świata oraz uczyć empatii, której często wokół nas brakuje.

Na zakończenie napiszę tylko tyle:

That’s life.

2 myśli w temacie “Znaczenie Oscarów w filmie Joker (2019), czyli jak bardzo nie rozumiecie jego przesłania

  1. Miałem to szczęście obejrzeć ten film nie oglądając wcześniej którejś tam części Batmana, która jest powiązana z tym filmem. Dzięki temu mogłem odkryć to, o czym piszesz… Niemal czuć to, jak bohater mimo swoich ułomności chcący żyć normalnie i uczciwie zmienia się pod wpływem doświadczeń. Z jednym, z czym się nie do końca zgodzę to polaryzacja bogaci i fajni i reszta. Scena, w której Arthur traci tablicę reklamową, jego heroizm w próbach jej odzyskania… Tam nie byli bogaci i biedni… tam był cholerny obraz dzisiejszego społeczeństwa, tak zakłamanego i obłudnego jak nigdy do tej pory………

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s