Parownik #4 – MOBILNIK – Kiss of War, czyli seks się sprzedaje

SA_parownik

Co zrobić, aby sprzedać grę wśród dorastającej młodzieży? Umieścić atrakcyjne, kuso odziane kobiety, jako przynętę na fanów wirtualnej rozrywki.

Zapraszam do rozwinięcia…

IMG_20200118_174727.jpg

Z powodu braku dostępności do mojego prywatnego komputera w trakcie wyjazdu służbowego, zdecydowałem się zainstalować na telefonie „jakąś” gierkę – tak dla zabicia wolnego czasu w trakcie hotelowego pobytu za granicą. Szukałem tytułu raczej z gatunku RPG, ponieważ tutaj widziałem potencjał w marnowaniu czasu.

Rozczarowany jednak nieco jakością hotelowego Wi-Fi, nie szukałem zbyt długo. Przypadkowo natrafiłem na przedziwny tytuł „Kiss of War”. Zaintrygowany ładną panią w miniaturce zacząłem czytać informacje i komentarze. Jest to gra strategiczna osadzona luźno w realiach II wojny światowej – podobnych produkcji jest w sklepie Play wiele, jednak żadna z nich nie była opatrzona tak idiotycznym tytułem…Galeria gry ukazywała kilka atrakcyjnych wyrenderowanych kobiet, które uznałem powierzchownie za smaczek, który ma za zadanie tylko przykuć potencjalnego gracza.

Pobrałem grę, która de facto nie była wcale tak lekka, jak na grę mobilną (kilkaset MB) i moim oczom ukazał się jakże atrakcyjny ekran ładowania…

 

Grafika wszakże interesującą i miła dla oka, jednak niezbyt akuratna historycznie. Ładne panie z galerii w sklepie Play nie były jednak tylko wabikiem. Jak się potem miało okazać – cała gra oparta jest o atrakcyjne niewiasty, które zdają się być trzonem całej produkcji.II wojna światowa jest tylko luźnym tłem. Równie dobrze mogło to być średniowiecze lub odległe sci-fi. Serio…

Gracz jest wprowadzany w arkana rozgrywki przez kolejne niewiasty, będące dowódcami w naszej rozrastającej się armii.

Nie powiem, jest to bardzo atrakcyjna i miła dla oka forma, bowiem panie są bardzo ładnie odwzorowane w postaci trójwymiarowych modeli, a kwestie dialogowe (monologowe) są nagrane, co podnosi jakość samego intro.

Nie mniej po pewnym czasie odczuwam się być przytłoczony taką konwencją gry, która nie ma wiele wspólnego z produkcją historyczną. Jako akcent / smaczek / dodatek – w porządku. Jako oś gry? Sam nie wiem…

Nie jestem przeciwnikiem miękkiej erotyki w grach lub filmach, bowiem pewnie wszyscy mamy świadomość powszechności tego zjawiska w japońskich produkcjach. O seksie mało się mówi, jednak widoczny jest on na każdym kroku. Pod tym względem omawiana gra nie wyróżnia się niczym na tle sztampowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni. Nie ma tutaj mowy o jakiejkolwiek nagości, co najwyżej o miękkiej erotyce, która nie psuje dobrego smaku.

Nasze dowódczynie posiadają system awansów, doświadczenia i unikalnych drzew rozwoju umiejętności, które są kluczowe do kształtowania naszego stylu gry. Ponadto gra posiada system interakcji z naszymi damami, które sympatyzując z nami dają dodatkowe profity bitewne.

 

Sama rozgrywka jest dość sztampowa. Jesteśmy dowódcą armii walczącej z najeźdźcą, który co dopiero odzyskał kontrolę nad jedną miejscowością i ma za zadanie rozwinąć ją gospodarczo i militarnie, jako bazę dla swoich wojsk.

Startowo do wyboru mamy dwie nacje: USA i ZSRR. Na mapie świata osadzeni są inni dowódcy, którzy reprezentują innych graczy. Pomiędzy miastami poruszają się jednostki najeźdźcy, który posiada również swoje bazy.

 

Na uwagę zasługuje fakt, że gra posiada grafikę trójwymiarową, mapa i modele są uproszczone, jednak prezentują się dobrze – oprawie wizualnej nie można nic zarzucić.

Za wykonanie zadań gracz otrzymuje doświadczenie i surowce niezbędne do dalszego rozwoju i rozbudowy bazy. Gra oferuje także system gildii.

Oparcie uniwersum gry o atrakcyjne kobiety z jednej strony może być traktowane jako walor, a z drugiej jako seksizm i sprowadzenie wizerunku kobiet do roli przynęty na naiwnych młodych graczy i portfele ich rodziców.

Nie mówię, że już nigdy w Kiss of War nie zagram, jednak nie kryję swojego zmieszania zaistniałą sytuacją. Gra budzić może silne kontrowersje i odbiorcy mają pełne prawo do jej uwielbiania lub nienawidzenia.

Mocną stroną jest dobra oprawa graficzna, klimatyczna muzyka i umieszczony voice acting (niezbyt górnolotny, ale jest). Widać, że gra jest dość wyjątkowa i całkiem nieźle dopracowana technicznie, jednak jasno skierowana na zarobek, a przynętą jest erotyka.

Może zachęcę tym wpisem kogoś do podjęcia dyskusji na temat takiej formy marketingu, ktoś się może na mnie obrazi, albo uzna mnie za naiwnego idealistę… Nie mniej jednak moja aktualna ocena jest taka: