Wiatrówka Remington 1911RAC – Recenzja

remington1911rac

Moja kolekcja replik pistoletów, rozpoczęta hukową Berettą 92 (Major 92), musiała w końcu doczekać się kolejnego okazu. Wybór padł na replikę Colta 1911, możliwie najbardziej przypominającą wersję z okresu II wojny światowej. Chciałem jednak, aby replika miała możliwość oddawania strzałów do tarczy, dziurawienia puszek i rozbijania szklanych butelek – zatem kolejny hukowiec nie wchodził w grę.

Repliki ASG (AirSoft Gun) choć dobrze i wiernie wykonane, strzelają plastikowymi pociskami ze stosunkowo niedużą energią, a dla mnie – osoby niezainteresowanej strzelankami – byłoby to niewystarczające. Zdecydowałem się więc na wiatrówkę. Obecnie na naszym rynku można znaleźć kilka(naście) wiatrówek imitujących Colta 1911, w różnych wariantach. Wszystkie z nich są zasilane 12-gramową kapsułą CO2 i strzelają stalowym śrutem kulistym BB 4,5 mm. W większości są to pistolety z lufami gładkimi, do strzelania rekreacyjnego, a ich osiągi są słabsze w stosunku do bardziej profesjonalnych wiatrówek na śrut 4,5 mm Diabolo (grzybkowy). Ja jako totalny amator w sztuce strzelania, dysponujący maleńką strzelnicą 5m zaimprowizowaną w piwnicy, uznałem że osiągi repliki rekreacyjnej będą dla mnie wystarczające.

Jak już wcześniej wspomniałem, wśród replik-wiatrówek Colta 1911 jest wybór, jednak jeżeli zacieśnić poszukiwania do stricte repliki Colta z II wojny światowej, to okaże się że mamy do czynienia z tylko jednym pistoletem, który sprzedawany jest pod różnymi nazwami i firmami. KWC, CyberGun Swiss Arms, Tanfoglio Witness – wszystkie z wymienionych są produkowane w Taiwanie i wszystkie są tym samym pistoletem, a różnią się jedynie oznaczeniami. Pistolet ten posiada także swoją odmianę ASG na GreenGas i kulki 6 mm, jednak to tylko ciekawostka. Jeżeli ktokolwiek miał do czynienia z którąś z powyższych marek, pewnie już zauważył że są to repliki budżetowe, jednak całkiem niezłe. Dobre odwzorowanie elementów, masy, luzy które można tolerować, ciemno-grafitowa farba z delikatnym metalicznym połyskiem (zgadza się, nie jest to oryginalna barwa Colta 1911 z II wojny światowej, ale nie mówimy o replice za 1000 zł tylko za 500 zł, więc jest całkiem dobrze) – ogółem jest to porządna replika dla osoby, która nie ma ochoty wydawać całej wypłaty na jedną klamkę.

Niedawno na rynku pojawiła się kolejna firma, która sprzedaje tego samego Colta, a mianowicie Remington. Firma z bogatą historią i tradycjami, prekursor na rynku broni palnej – wkracza na rynek budżetowych wiatrówek i oferuje Colta 1911 we własnym oznaczeniu 1911RAC. Pomimo tak wielkiego rodowodu, replika paradoksalnie jest o ok. 80 zł tańsza niż repliki firm wymienionych wyżej. Okazja zakupu markowego, dobrze wykonanego pistoletu, w atrakcyjnej cenie – nie musiałem się długo zastanawiać 🙂 Celowo nie będę pisał gdzie można go kupić i za ile, bo nikt mi za to nie płaci, a Colta kupiłem za własne pieniądze, jednak zainteresowani bez problemu znajdą źródło.

remington-1911-rac-bb-pistol-5

Pierwsze wrażenie

Pistolet trafił do mnie zapakowany w bardzo ekonomiczną, plastikową wytłoczkę – tak jakby w środku znajdowała się tania zabawka, a nie replika za kilkaset złotych. Po przełknięciu jednak tej łyżki dziegciu i odpakowaniu głównego bohatera, w naszych rękach ląduje całkiem przyjemna klamka, wagowo bliska oryginałowi (waży prawie 900 g). O farbie już pisałem – zapewne ma swoich przeciwników i kolekcjoner-purysta nawet takiej repliki nie weźmie do ręki, jednak osobiście mi się podoba – tak po prostu.

Elementy, które w oryginale były metalowe, tutaj też są wykonane z metalu – prawdopodobnie z jakiegoś nierdzewnego stopu a nie stali (może ZnAl?), jednak komu to przeszkadza? W końcu to jest wiatrówka 🙂 Nietrudno się domyślić, że okładziny chwytu nie są wykonane z drewna, a z plastiku, jednak plusem jest że producent nie starał się na siłę imitować drewna – po prostu jest to plastik, który niczego nie udaje, ale dokładnie takie sam wygląd mają repliki firm, które wymieniłem wyżej. Zawsze można dokupić oryginalne drewniane okładziny dla ostrego Colta, które po drobnych przeróbkach będą pasowały do Remingtona – co sam zrobiłem. Niewątpliwym minusem są oznaczenia naniesione na zamku i szkielecie. Po prawej strony zamka widnieje monstrualnych rozmiarów logo „Remington 1911RAC”, jaśniejsze i bardziej widoczne niż na powyższym zdjęciu promocyjnym. Po lewej strony zamka naniesiono bardzo duży napis „Warning” wraz z długą litanią informacji i ostrzeżeń. Poniżej na szkielecie znajduje się rzucający się w oczy napis „Made in Taiwan”. Nie będę tutaj owijał w bawełnę – oznaczenia są najsłabszym punktem tej repliki i po prostu ją szpecą. Jeżeli nie zamierzasz nanosić zmian na replice, a też przeszkadzają ci zbędne napisy, to nie kupuj Remingtona tylko KWC lub Tanfoglio – są to te same pistolety, jednak mniej oszpecone napisami. Jeżeli jednak nie boisz się działać rozpuszczalnikiem, papierem ściernym i farbą w sprayu, to jesteś w stanie doprowadzić tą replikę do ładu, jednak potrzeba na to trochę czasu, cierpliwości i umiejętności. Ja zdecydowałem się na ten drugi krok, efekt może nie jest taki jakiego oczekiwałem, jednak mimo wszystko jestem zadowolony – spis zmian w moim Remingtonie wraz ze zdjęciami pojawi się wkrótce w osobnym poście.

remington-1911-rac-bb-pistol-kit-6

Remington-1911-RAC-Blowback-Pistol_REM-89260_zm2

Mechanika i działanie

Nie wdając się w szczegóły, wszystkie dźwignie i manipulatory działają podobnie jak w wersji palnej, czyli spust, kurek, dźwignia zrzutu zamka, bezpiecznik chwytowy, bezpiecznik skrzydełkowy i przycisk zwalniania zaczepu magazynka. Drobnym minusem są trochę zbyt duże luzy mechanizmu bezpiecznika chwytowego, którego elementy lekko podskakują przy gwałtownym ruszaniu repliką. Mimo to, bezpiecznik działa bez zarzutu. Punktem, który należałoby odjąć w kategorii pasowania elementów, jest zbyt duża szczelina między zamkiem a szkieletem, która szczególnie widoczna jest podczas odciągania zamka do tyłu.

Pistolet działa w trybie SAO (Single Action Only), podobnie jak wersja palna. Zasilanie repliki odbywa się, tak jak już wspomniałem, dzięki 12-gramowej kapsule CO2, montowanej w specjalnie wyciętej komorze w magazynku, poprzez jej dokręcenie do zaworu śrubą. Śruba posiada łeb na klucz imbusowy, nie jest dokręcana żadnym wbudowanym pokrętłem, jak to mam miejsce w innych replikach – minus dla wygody, plus dla realistycznego wyglądu, bo chwytu nie szpeci żaden wystający element.  Do magazynka wsypuje się także śrut kulisty BB 4,5 mm, poprzez odciągnięte sprężynki w dół i otwarcie otworu wsypowego.

Pistolet posiada funkcję Blow-Back, która polega na przeznaczeniu części gazu miotającego śrutem na odrzut zamka do tyłu, co imitować ma prawdziwą pracę broni – osobiście uważam, że system działa bardzo dobrze, bo odrzut jest odczuwalny i jest to bardzo duży plus dla repliki.

Aby formalności były dopełnione, trzeba także wspomnieć o przyrządach celowniczych, które są standardową wersją niską, stałą, bez możliwości regulacji, bez dodatków kontrastowych – tak jak w wersji Colt 1911 A1 z II wojny światowej. Zauważyłem jednak w swojej replice drobny luz w mocowaniu muszki, przez co w niewielkim zakresie przemieszcza się na boki. Nie jestem pewien czy ta wada dotyczy wszystkich Remingtonów 1911RAC, czy wynika raczej z moich błędów w użytkowaniu, jednak trzeba o tym wspomnieć.

Strzelanie

I dochodzimy do najważniejszego, jednak najkrótszego punktu tej recenzji. Pistolet na dystansie 5 metrów jest bardzo celny i trafienia w środek tarczy nie są rzadkością, na 10 metrach jest już trochę gorzej, jednak bez problemu można trafiać w puszki po piwie i wydaje mi się, że to właśnie jest esencja tego typu rekreacyjnych pistoletów. Strzelanie na dystansy większe niż 20 metrów nie ma sensu, jednak wydaje mi się, że jeśli ktoś podejmuję się na tego typu rozrywkę, zapewne sięgnie po wiatrówkę długolufową na śrut Diabolo, a nie pistolet.

Wspomniany system Blow-Back oraz pozostawanie zamka w tylnym położeniu po ostatnim strzale tylko dodają uroku i realizmu replice. Ważnym aspektem jest także ekonomiczny wymiar strzelania, bo wbrew obiegowej opinii na temat replik z odrzutem zamka, liczba strzałów z jednej kapsuły CO2 wcale nie jest taka mała i wynosi ok. 60, czyli jest zgodna z danymi producenta. Zainteresowani tematem gazowych wiatrówek pewnie zauważyli, że wiele replik bez systemu Blow-Back wystrzeliwuje z jednej kapsuły podobne ilości śrutów, co świadczyć może o oszczędności gazu w Remingtonie 1911RAC. Na marginesie mogę dodać, że nie raz wystrzeliłem z jednej kapsuły o wiele więcej (nawet blisko 80 strzałów) – duże znaczenie ma temperatura otoczenia, im wyższa tym lepiej. Nie posiadam natomiast przyrządów mierzących prędkość wylotową śrutu, zatem nie mogę zweryfikować danych producenta.

Po wystrzeleniu grubo ponad 1000 śrutów nie odnotowałem żadnej nieprawidłowości w działaniu pistoletu.

Podsumowanie

Remington 1911RAC to dobra replika Colta 1911 z okresu II wojny światowej, wojny w Korei i wojny w Wietnamie i poleciłbym go entuzjastom strzelectwa, kolekcjonerom, a nawet po przeprowadzeniu pewnych zabiegów „upiększających” – rekonstruktorom U.S. Army. Pistolet ma dobry stosunek jakości do ceny, a nawet zaryzykuję tezę, że na tym pułapie cenowym ciężko szukać tak dobrze wykonanej seryjnej (nie biorę pod uwagę autorskich przeróbek) repliki. Strzelanie jest bardzo przyjemne, bezawaryjne i co ważne – tanie.

Moja ocena: 8,5/10